
Nic tak pieknego
nie przytrafi się juz nam,
choć czujesz coś czasem,
to na myśl o mnie zwykle tracisz smak,
choc nikt z nas napewno,
juz nie wroci tamtych chwil,
to wierze ze z czasem
to co piekne musi do mnie przyjsc
i bede kochac
tak jak jeszcze nigdy nikt
i bede znow kochac
bo dlatych chwil jest warto zyc
i bede znow kochac
bo tak naprawde to zeden wstyt
i bede znow kochac
czy chcesz tego czy nie
Otwieram okno, uczepiam się klamki i wyglądam przez nie. Moja żółta piżama, rozwiane włosy i to świeże powietrze, którego codziennie rano jest dane mi poczuć. Chciałabym więcej. Mówię sobie więcej. Wstawanie o czwartej, ma swoje uroki. Widzę, jak wszystko się budzi. Jak zaczyna powoli stawiać kroki. Jak dziecko, które rano otwiera oczy i poznaje świat od tej drugiej strony. Tez strony z lepszym akcentem. Tak, to jest właśnie to!
Myśląc, że bardziej sobie można dać rade, życie stwarza psikusa i widać, że jednak nie wszystko jest na hop. Kiedy przemierzam drogę rano do kuchni, trzymam się drzwi i ściań ( z tym, że zawsze musze się najpierw uderzyć o szafkę) i kiedy czuję aromat kawy to najpierw łapię go w obie dłonie i musze z całych sił zrobić wdech, żeby poczuć, że cos we mnie zaczyna też się budzić. Dziś rano nie pomogły mi nawet dwie kawy. Spałam. Usłyszałam tylko ,, mój serwisant nie jest w stanie dziś funkcjonować…” . ,, Mój serwisant…” kiedyś było ,,… moja Ewa…” - jak to boli..;/
Te humory, te narastające emocje - bo chociaż unikam, chociaż nie rozmawiam, robie wszystko tylko żeby się omijać to jednak, zawsze jest ta nutka, której nie umiem przetargach na drugą stronę pięciolinii życia które się toczy przez osiem zamkniętych godzin. Targa mną, rzuca jak wiatr. Jesień za oknem, a przecież jest środek lipca do cholery. Im starsza jestem tym mniej umiem się cieszyć latem, a może to fakt tego, że zapomina, jak to jest być szczęśliwym? Nie… Gdybym zapomniała, jak to jest być szczęśliwą wczoraj nie poszłabym na te kręciołkę w mini wesołym miasteczku, gdzie myślałam, że umrę i krzyczałam, że kocham mame i obiecuję, że już nigdy nie będę tak rozrabiać, jak zawsze. Gdybym zapomniała definicji szczęścia wczoraj nie zjadłabym dwóch wat cukrowych… Tak wielkich! O TAKICH! Ja dwudziesto jedno latka, jadła watę cukrową, śmigała pod niebem i wrzeszczała na koncercie. Ja… wracam do formy, wracam do siebie, wracam pod niebo życia! Jedyne czego nie mogłam słuchać to smętów, jakie później śpiewała Rodowicz Maryla. Już mi się na płacz zbierało.
Jeszcze kilka dni i jedziemy na babskie wakacje. Dzieli nas dosłownie kilkanaście godzin, kilkaset tysięcy sekund. Dzielą nas DWA dni.
A wg horoskopu za 9 dni, czytałam go jakoś cztery dni temu, zostało pięć, no ale do meritum za 9 dni ma spotkać mnie coś świetnego, wspaniałego, coś niebywałego. Książe z bajki ma nadjechać z prawej, albo ze skosa i mają żyć długo i szczęśliwie. No..:P Nieco mnie wyobraźnia poniosła.
Ograniczając środki wyrozumiałości, proszę Cię, żebyś był obok. Wiem, ze moje zachowanie nawet nie podlega pod kategorie nagannego. Wiem, że bywają dni, że odwracasz się, bo w innym wypadku wybuchniesz ze złości i wiem też, że są dni kiedy przytulam Uszatego i wtedy bardzo Cię potrzebuje i Ty jesteś obok. Ale to mi nie wystarcza. Potrzebuje rozmowy z Tobą, potrzebuję Tchnienia, jakie dawałeś mi kiedyś. Kiedy uparcie pchałeś mnie do przodu mówiąc mi do ucha ,, idź!” . Teraz właśnie potrzebuje takiego wiatru, który podpowie mi, czy warto skręcić w lewo, bo bliżej serca, czy w prawo, żeby znowu utrudnić sobie życie.
Kocham to, że jesteście. Wszyscy.
Stawiam kropeczkę . I przewracam sen na drugą stronę.
nic zdradliwszego
od dotyku twoich ust
tak pragne ich czasem
choc z kazdym dniem zadaja mi wiekszy bol
choc nikt z nas napewno
juz nie cofnie tamtych lat
to wierzmy ze z czasem
zginie w nas ten zal
i bedziesz znow kochac
tak jak jeszcze nigdy nikt
i bedziesz znow kochac
bo dlatych chwil jest warto zyc
bo i bedziesz znow kochac
bo tak naprawde to zeden wstyt
i bedziesz znow kochac
czy chcesz tego czy nie x2
i bedziesz znow kochac
i bedziesz znow kochac
bedziesz znow kochac ...