Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
ewuska *Zanim zajdzie słonce, nim wzejda gwiazdy - blog4u.pl

Zanim zajdzie słonce, nim wzejda gwiazdy

:: ewuska ::

Jestem gotowa na nową miłość, ponieważ za nią tęsknię.



Kwiecień – piękny i zimny, jak nigdy. Kwiecień przepełniony nicością i błogim nic nierobieniem, kiedy to na kartkach powinny pojawiać się kolejne zdania licencjatu. Kiedy to powinnam już powoli zabierać się za naukę na obronę, chociaż nie wiem, kiedy ją mam. Kiedy to moje życie nabiera nowego wymiaru – czuję, że oddycham. Czuję się mądrzejsza o te dwa grosze w portfelu i racjonalniej wydaję pieniądze, chociaż prawie ich już nie mam. Ale stwierdziłam, że nie kupienie gazety w miesiącu – tj. trzech gazet w miesiącu jest jednym z wyrzeczeń, na rzecz mojej samooceny. Czuję się mądrzejsza kiedy przemierzam to trzecią książkę, z rzędu, chociaż innych nie czytuję od dawien dawna, ale obiecałam sobie, że nadrobię w wakacje. Muszę, ponieważ jestem coraz to uboższa o moją biblioteczkę.
Moje życie zatacza pewien krąg, po raz kolejny. Numerologiczne ósemki tak mają. Podobno, ja nie wiem, ale widzę. Zauważam. Kiedy coś zaczynam w swoim życiu, wiem, jaki mniej więcej będzie koniec. Widzę, to, po prostu. Kiedy przyszłam do pracy, był maj. Maj, ciepły, piękny maj i nie miałam długów, i nie miałam perspektyw i nie miałam miłości. Nic nie miałam, prócz ludzi, którzy cały czas są ze mną. Miałam tylko maturę w kieszeni i ogrom szczęścia jaki na mnie spadł miesiąc później. To było coś. Elżunia miała blond włosy i ludzie byli jacyś tacy … normalni. Kiedy zaczynałam z A. to zaczynałam to w sposób niemożliwy, bo ze sobą nie rozmawialiśmy tylko na siebie patrzyliśmy. Kiedy kończył pracę, było tak samo. Tylko więcej złości w nas wlazło. Kiedy był maj, trzy lata temu, też czułam się mądrzejsza i lepsza. Teraz czuję się mądrzejsza – ale to powtarzam już jakiś trzeci raz. Tak wiele rzeczy teraz widzę, które się kończą, które nie mają prawa zaistnieć dalej. A które muszą powstać, ponieważ ja muszę powstać. Muszę odnaleźć swoje miejsce na ziemi i z naturalnością żyć. Boję się, tak bardzo boję się zanieść to wypowiedzenie, że jest to okropne. Boli mnie brzuch od samej myśli na ten temat. Wiem jedno, na pewno popłyną mi łzy, już płyną, kiedy widzę tych wszystkich ludzi. Etapy przez jakie przechodzimy. Widzę tych ludzi i wiem, że nigdzie takich nie znajdę, a jednak zostawiam moją drużynę i uciekam w daleki kraj, którego języka nawet nie znam. Boję się tam iść z tymi kartkami, bo nie wiem, co mam później zrobić i jak wszystko załatwić. Panie Boże, dodaj mi sił. Wiem jedno, to moja najlepsza, chociaż mało odpowiedzialna decyzja, ale moja. Jedyna, najważniejsza. Przetrwam, prawda?
Nie popijam kawy z filiżanki, tylko z kubka i to nie kawę, tylko Reda i Bulla, którego pić nie powinnam, z prostej przyczyny – jego składu. WIEM! Ale dziś muszę. Jak zacznie się sesja, to też dawkę sobie będę serwowała. No cóż – życie studenta jest ciężkie. Studentka, jak to jeszcze brzmi. Jeszcze jestem studentką. To dość śmieszne, ale chciałabym coś jeszcze ogarnąć, nie powiem. Lubię studiować, lubię się uczyć, chociaż jak najęta twierdze, że nie. Upijam więc łyk złego napoju i dziergam notatki, notateczki, przewracam kartki. Tak do cholery, dziś jestem z siebie dumna. Ruszyłam tyłek po swoje i nie odpuszczę. A w czwartek wszystko zaniosę pięknie i do ocenki, do ocenki. A później jeszcze w trymiga zrobię praktyki. ;) Taka będę piękna.
Zamykam oczy – jeśli chcesz mi wręczyć miłość, zastanów się czy to właściwa. Tęsknie za taką. Tęsknie za tymi niecodziennymi sms-ami. Telefonami o każdej porze. Tęsknie za tym, że kiedyś ktoś po mnie przychodził. Tęsknie za tym, że mnie ktoś tak z zaskoczenia całował i przytulał. Łapał za rękę i nieśmiało głaskał jej jeszcze niezniszczoną powierzchnię. Jak jeździł po moim brzuchu chociaż wcale nie musiał. Tęsknie za wspólnie wypitą kawą i rozmowami. Tęsknie za tymi kochanie, skarbie. Tęsknie za tym, żeby ktoś powiedział mi Kocham Cię. Tak po prostu, po ludzku, tęsknie za tym, bo już tak dawno tego nie słyszałam. Jestem gotowa na nowe znaki, słowa i gesty, ponieważ za tym tęsknie już tak bardzo, że nie wiem ile moje wrażliwe życie jeszcze wytrzyma. Więc jeśli chcesz mi dać miłość zastanów się ile ma ona trwać. Jeśli wieczność, chcę ją przyjąć na już. Jeśli chwilę, daj mi tę chwilę – zaspokoję tęsknotę na długie dni, a później będzie kolejny. Jeśli nie masz dla mnie nikogo też się nie obrażę. Przecież masz dla mnie kogoś specjalnego. Wierzę w Ciebie, po prostu w Ciebie wierzę.
Przyjacielu, tak kocham oddychać z Tobą jednym powietrzem.


Stawiam kropkę . i przewracam moje tęsknoty dalej.

14/04/2012 20:08:42 [komentarzy 2] Komentuj

Oddychać duszą.



Czekasz na tę jedną chwilę,
serce jak szalone bije,
zrozumiałem, po co żyję,
wiem, że czujesz to co ja.

Ej, za krótko trwa godzina,
niech się chwila ta zatrzyma,
moim szczęściem chcę nakarmić
calutki świat, zdziwiony tak.

Wielka miłość nie wybiera,
czy jej chcemy nie pyta nas wcale,
wielka miłość, wielka siła
zostajemy jej wierni na zawsze


Nie jestem jak bohaterka, która widać kątem lewego oka. Z drugiej strony jestem dokładnie taka sama, jak ona. Jak mogłam to zrobić, bo tak ciężkich próbach wyleczenia się z jednego. Wtopiłam się w drugie, a najgorsze jest to, że … to miała być próba. Boli mnie również fakt, że ostatnio tak mocno udawałam, że nie widzę i nie powiedziałam żadnego HEjjjjjjjjjjjjjjjj… Durna Geś, gdzie Ty szukasz miłości? W pałacu pełnym ludzi, którzy nawet nie wiedzą, jak masz na imię. Czuję się ostatnio mniej.. jakby to nazwać fachowo, mniej seksowna – wciąż ta sama ja, która zamiast, ruszyć tyłek do ludzi siedzi przejęta w pokoju, bo zaraz licencjat. Właśnie – licencjat. Miałam trzy tygodnie wyjęte z życia w styczniu, już sama nie wiedziałam czego najpierw się zacząć uczyć i de facto swoją sesję zdałam przed sesją – czyli zajebiscie. Cała moja grupa na tyle się zebrała, że trzy tygodnie były cudowne. Przez pierwszy robiłam wyłącznie to na co miałam ochotę: czyli filmy, filmy, filmy FILMY. Później, ruszyłam z książką – jest! Jak ruszyło to pełnymi garściami, już nie wiedziałam, za co mam się zabrać. Tu okładka, tam streszczenie, później poprawa… rety, nie sądziłam, że tyle tego będzie. A teraz cisza. Mam nadzieje, że szybko minie, bo ja mam wiele rzeczy do zrobienia jeszcze. Miałam też napisać, że się pokłóciłam z mama i o co mam do niej żal, ale napisałam dziś do niej kilka kartek i tam wylałam wszystko na tyle, że teraz lepiej się czuję. Nie mam też większej potrzeby, żeby teraz to tu pisać – oczyszczenie nastąpiło, więc dla mnie temat zamknięty. A teraz w marcu muszę skończyć, a przynajmniej spróbować skończyć cały rozdział, żeby móc pisać ostatni i żeby to wszystko zakończyć i uczyć się na jego obronę. Boję się jak dzieciak, dosłownie. Teraz skumałam, że to już za moment, jak matura. A to przecież nie dawno było: aaa dajcie spokój, mam czas..! Głupota przerosła mnie samą.

To jest notka z lutego – piszę już do serwisu, by mi ja wstawili na portal pod datą 29.02 – jak się skumałam, że właśnie minęłam datę i że jest koniec miesiąca to się aż oplułam piwem. Szlag by to trafił.
Mojej ,, miłości” ciąg dalszy. Ostatnio większy, ha! Żeby było śmieszniej robię już chyba wszystko, żeby zająć się czymś innym, ale nie mogę. Po prostu nie mogę, nie jestem w stanie wybić sobie z głowy tego oto człowieka i już. Wcale się tego nie wstydzę, uważam, że jest moim najlepszym lekiem na całe to pieprzone zło. Tak, właśnie tak uważam. I to, że jestem nie ogarnięta ( zdania nie zaczyna się od ,, i” z tego co pamiętam) też mnie mało martwi. Wyciągnęłam już spodniczkę a co żeby ją jutro ubrać, a bo być może spotkam kolejną miłość i będzie jeszcze bardziej kolorowo. Zrobiłam też listę zakupów, jakich dokonać muszę w tym miesiącu – jeszcze nie wiem za co, ale chwilowo kogo to obchodzi. Potrzebuję również dobrych słuchawek do biegania, których w sklepach o dziwo ( kurwa mać) brak. Tak i pisze również licencjat, który coraz bardziej mnie wkurwia, bo napisałam już tyle, i nagle dostaję widomość od kolegi – słuchaj mam Twoją pracę, obniżyła ci ocenę to raz, a dwa Twoja praca ma błędy – myślę sobie, ok., błędy jak błędy przecież ja się nie znam tak i mam prawo je zrobić. No więc poszłam na uczelnie w celu obejrzenia jakże to pięknej mojej pracy i co widzę – spis treści, który napisałam x czasu temu, który był poprawiany x razy, ma POPRAWKĘ. Tak, nie mogę napisać Funkcje rodzin, tylko Funkcjonowanie, a ja już napisałam sobie piękny rozdział o funkcjach rodzin. Sama mi go poprawiała, i sama mówiła że tak to ma być. Teraz jest znowu źle. Więc na dzień dzisiejszy mam bunt i nie będę niczego chwilowo pisać ani poprawiać, bo się tylko wkurzę, a po co? No i tak to właśnie Sebastian umilił mi dzień, który de facto skończył się miło, milej, jeszcze milej. A teraz popijam pyszna kawę, przed jutrzejszym dniem, który zapowiada się również dobrze, bo mam kierownika driva, którego nie miałam od nie wiadomo kiedy i po prostu czuję na sobie dziwny luz, który mnie obejmuje, zabiera ze sobą gdzieś na wielkie wyżyny. Otworzyłam okno, umyłam je przede wszystkim, posprzątałam w pokoju, tak ze się świeci i oto jestem. Słucham Bartosiewicz i jestem. Wegetuję obecnie, czekając, jak wspomniałam wcześniej, na wypłatę. Doczekać dni kiedy będę mogła pobiegać, kiedy wyjdę w polarze na dwór, a kiedy wrócę otworze okno usiądę na blacie biurka i wypiję kawę, patrząc jak budzą się inni. Kocham wiosnę, kocham ja całym sercem. Oznajmiam – budzę się. Em – czy można być tak głupim, żeby tak głupio się zauroczyć – dziękuję Ci za naszą rozmowę, naprawdę była mi potrzebna. Ściągnęłam z siebie ten cały ciężar i dowiedzenia się że M. to M. a nie kto inny jest bezcenna informacją. Zacznę sobie chyba malować ściany tym pięknym, jakże imieniem – tego nie było w moim słowniku. Boże jak to dobrze, że jest na świecie druga osoba, która wie że moje życie jest mało inteligentne..:)) Em oświadczam Ci, ze do końca maja musze być o połowę mniejsza i nie obchodzi mnie to jak to zrobię – w miarę racjonalnie oczywiście. Poza tym, Em… jestem taka stara. Ale chyba mądrzejsza co? Wyobrażałam sobie ostatnio, jak to będzie jak wyjadę. Co ja zrobię tam bez Ciebie, bez patrzenia na te piękne oczy M. (?!) przecież jak wrócę, będzie już osiem razy żonaty. WIEM! Już milczę!!:)) uśmiecham się tylko, bo słonce działa na mnie rewelacyjnie Skóra mi oddycha! Aż malowac się nie chce.
Em – dziękuje Ci, po prostu za wszystko. Po prostu.
Em i nie wiem jaka jest teraz moja relacja z Bogiem. Pewnie znowu się na siebie obraziliśmy, ale My tak mamy. Że się wkurzamy na siebie i nie potrafimy dotrzeć do naszych EGO. A potem w przypływie uczuć nie potrafimy od siebie odejść. Wiem, że jest tylko się nie odzywa, znaczy ja milczę. On cały czas mówi. Czasami mnie to denerwuje, bo chce zrobić coś po swojemu, nie musi wyjść na Jego, ale generalnie darzymy się nie powtarzalnym uczuciem. No i co nic na to nie poradzę, że ktoś mnie kiedyś nauczył Go kochać tak mocno, że jest Miłością mojego nudnego życia – Em. Nie wstydzę się tego, że tak jest. Nie wstydzę się do Niego przyznawać. Czasami to lubię, jak ludzie się dziwią. Chociaż coraz więcej z nich mówi mi, że wierzy. To dobry akt wiary – tak powiedział mi ksiądz. Muszę iść jeszcze do ks. Piotra bo mnie przechrzci i wtedy będzie.

Kocham Cię Em – za wszystko.
Stawiam kropeczkę . przewracam stronę i mijam wszystkie nie potrzebne dni, uciekając tylko do tych które sącze w całości nie pozostawiając nic co mogłoby mi umknąć.

Miną lata, gwiazdy zgasną,
fotografie w głowie zgasną,
gdy nas ludzka złość rozłączy
jak i tak odnajdę Cię,
kiedy rozum każe zwątpić,
czekaj, zadrży świecy płomień
bo po drugiej rzeki stronie,
jak dobrze wiem, tam ogród jest.

Wielka miłość nie wybiera,
czy jej chcemy nie pyta nas wcale,
wielka miłość, wielka siła
zostajemy jej wierni na zawsze
2/03/2012 17:43:59 [komentarzy 2] Komentuj

Nevermind, I'll find someone like You.



There's a fire starting in my heart,
Reaching a fever pitch and it's bringing me out the dark,


Finally, I can see you crystal clear,
Go ahead and sell me out and a I'll lay your ship bare,
See how I'll leave with every piece of you,
Don't underestimate the things that I will do,

There's a fire starting in my heart,
Reaching a fever pitch and it's bringing me out the dark,


The scars of your love remind me of us,
They keep me thinking that we almost had it all,
The scars of your love, they leave me breathless,
I can't help feeling,


Nie wiem, od czego zacząć. Do notki przymierzam się już któryś raz z rzędu. Mam świadomość, że zamiast zająć się ważnymi, ważniejszymi – zajmuję się jedynie tym co najmniej ważne w moim nudnym do nie dawna życiu. Powinnam siedzieć aktualnie w bibliotece, zamiast tu i zacząć pisać licencjat, ale nie. Lepiej mi tu, gdzie jest ciepło, gdzie za oknem toczy się życie, a ja dusze się w tych kilku metrach kwadratowych. Kupione kartony stoją – czekają na swoją kolej. Na razie zapchane są notatkami, niepotrzebnymi kartkami, karteluszkami. Gdzieś w głośnikach płynie muzyka, a ja popijam latte zrobione przez Kamilę. Właśnie w takich momentach brakuje mi kogoś, do kogo mogłabym się przytulić. Coraz bardziej odczuwam samotność i drażni mnie ona już coraz bardziej. Chcę zmienić ten stan rzeczy, ale jakoś na razie mam wrażenie, że jest to bezsensem. Staram się, naprawdę się staram. Taplam się w swoim jeziorze, ale tonę w nim jednocześnie sama. Spotykam się z ludźmi, naprawdę się spotykam. Spotykam się z życiem – wychodzę mu naprzeciw. Ale co z tego, kiedy jedną nogą jestem nad, a drugą nadal na dole, na ziemi. Nie oderwę się od niczego. Chociaż i tak uważam, że to mój rok. Może mam po prostu słabsze dni? Pewnie tak.
Dlatego sądzę też, że podsumowanie tego miesiąca powinno być krótkie i zwięzłe.
Dziękuję tym, którzy są i tym którzy dopiero będą. Ale samotność daje mi w kość.
Stawiam kropkę . i przewracam stronę tytułową.
We could have had it all,
(You're gonna wish you never had met me),
Rolling in the deep,
(Tears are gonna fall, rolling in the deep),
You had my heart inside of your hand,
(You're gonna wish you never had met me),
And you played it to the beat,
(Tears are gonna fall, rolling in the deep),

Baby, I have no story to be told,
But I've heard one on you and I'm gonna make your head burn,
Think of me in the depths of your despair,
Make a home down there as mine sure won't be shared,

The scars of your love remind me of us,
(You're gonna wish you never had met me),
They keep me thinking that we almost had it all,
(Tears are gonna fall, rolling in the deep),
The scars of your love, they leave me breathless,
(You're gonna wish you never had met me),
I can't help feeling,
(Tears are gonna fall, rolling in the deep),
31/01/2012 11:35:58 [komentarzy 0] Komentuj

Nie obchodzi mnie, jak to się stanie..:) Ja wygram ten rok i już!



CO?!?!?!?! To już? Kończy się rok??? Nie, niemożliwe. Nie może tak szybko zakończyć swojego żywota. Ale generalnie, nie chciałabym nikogo wypraszać, ale w sumie możesz sobie iść w pizdu. TAK! Wynoś się beznadziejny roku i przynieś lepszy. Mądrzejszy. Tak, taki właśnie ma być. Bez drugiego miejsca. Bez przykrych zdarzeń. Z wieloma potyczkami i upadkami, żebym po nich mogła się podnieść mocniejsza! Takiego roku chce! I taki on będzie.
Przeważnie robię podsumowanie całego roku. Ale tym razem tego nie zrobię. Nie będę sobie psuła wieczoru niepotrzebnymi wspomnieniami. Mam teraz za dużo na głowie, żeby jeszcze o tym pamiętać. Chcę złożyć kilku osobą podziękowania. Zaczniemy od moich Kobiet.
Magdo i Julio – nigdy w życiu nie spodziewałam się, że na mojej drodze pojawią się takie jednostki, jak Wy. Nie myślałam, że Bóg obdaruje mnie takim prezentem. Najpiękniejszym na świecie. Jesteście dla mnie każdym dniem. Każdym oddechem, kłótnią i śmiechem. Gdyby moja siostra dziś była, chciałabym, żeby była taka, jak wy. Ale, że jej nie ma jesteście Wy – moje podwójne szczęście. Dziękuje, że jesteście i że Wasza cierpliwość jest czasami aż nadto. Że się o mnie martwicie. Znacie każdy najważniejszy i najgłupszy szczegół z mojego życia i nadal jesteście. To niesamowite. Kocham Was… Tak oo mocno!:)
Mamo – Ty wiesz. Nie znajdę drugiej takiej okropnej Kobiety, która ze wszystkich sił będzie mnie kochać aż za bardzo. Nie znajdę drugiej takiej, która będzie mnie wkurzać. Która będzie dzwonić po osiem razy. Która będzie się o mnie martwić i wiecznie wystawać za oknem – czy już wracam. Nie ma drugiej takiej okropnej Kobiety, która będzie na mnie czekać. Za to Cie tak mocno Kocham Mamo!
Em – … Mamo..? Możesz mnie dalej kochać, jak kochasz? Bo ja dziękuje Ci za nasze nieporozumienia, za zrozumienie i za bycie przy mnie. Zawsze.
Kasiek – za to, ze z daleka nadal o mnie myślisz..:)) ;**<3 Mój Ty mały Armagedonie!
Emdrju – nie ma takiego drugiego, który byłby taki, jak Ty i za to Ci dziękuję.
Kinga – pamiętasz, jak kiedyś rozmawiałyśmy i mówiłas, że nigdy nie będzie miała dzieci, ani męża? Pamiętasz, jak w pewnym momencie zwątpiłaś? Pamiętasz, jak mówiłaś mi, że chciałabyś jeszcze raz. Jak chciałaś żebyś ktoś Ciebie kochał? A teraz ?? A teraz dziękuje Ci, że dałaś wszystkim taki przykład – czekaj cierpliwie, a miłość przyjdzie i przyszła. Dziękuje Ci, że istniejesz.
Paulinko - :D:D:D:D:D:D WygraMY! ;))
HA! Pani Marto! - :D ( EM SIĘ WKURZY, TUDZIEŻ BĘDZIE ZAZDROSNA… AJ ) Dziękuję, za odwiedziny. Za wsparcie, za spotkanie. Za akceptowanie mojego egoistycznego życia. Za taki codzienny uśmiech, za berka. Za wszystko

WSZYSTKICH, KTÓRYCH NIE WYMIENIŁAM – PRZEPRASZAM. NIEZROBIŁAM TEGO SPECJALNIE. WRĘCZ PRZECIWNIE. MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ NIE GNIEWACIE. ALE KAŻDEMU DZIĘKUJE ZA TO, ŻE TAK BEZGRANICZNIE MI WIERZY. ŻE NIE ODCHODZI ODE MNIE I ŻE SZANUJE MÓJ STYL ŻYCIA. MOJE JESTESTWO. ZA TO, ZE ZNACIE MNIE WSZYSCY TAK DOBRZE, A KOCHACIE TAK SAMO MOCNO. DZIĘKUJE WAM ZA TEN ROK. BYŁ TRUDNY. BYŁ NAPRAWDĘ TRUDNY I DZIĘKUJĘ CI BOŻE, ŻE SIĘ KONCZY.
Ostatni raz w tym roku rozmawiam z Tobą Przyjacielu na blogu. Mogę Ci powiedzieć, jak okropny jesteś, ale nie zrobię tego, ponieważ nikt, jak Ty mnie nie porwadzi. Za te ścieżki trudne do pokonania, za niespełnione miłości. Za pomyłki i za brak Ciebie w ważnych momentach mojego życia – dziękuje. Za to, że trzymasz mnie w swoich ramionach – dziękuje. Za to, że pozwalasz mi przychodzić do siebie kiedy mi się podoba – dziękuje. Za to, że karmisz mnie swoją wiedzą – dziękuje. Za to, że jesteś – zawsze – Kocham Cie najszczerzej i najwytrwalej i od zawsze.

Wszystkim życzę Szczęśliwego Nowego Roku. A na pewno takiego, który będzie lepszy od tego!

Nie obchodzi mnie, jak to się stanie..:) Ja wygram ten rok i już

Stawiam kropkę . i przewracam stronę dalej. Podpisem kończę ten dzień i tę książkę. Za czytanie tej lektury dziękuję. Nową zaczynam już w styczniu. Bądźcie wytrwali!

<3

28/12/2011 20:53:24 [komentarzy 1] Komentuj

Kłamstwo - w Twoim wykonaniu, sprawiało miłe ciarki na moich plecach.


Turn down the lights, turn down the bed
Turn down these voices inside my head
Lay down with me, tell me no lies
Just hold me close, don't patronize
Don't patronize me

'Cause I can't make you love me If you don't
You can't make your heart feel something it won't
Here in the dark in these final hours
I will lay down my heart, and I'll feel the power
But you won't, no you won't
And I can't make you love me
If you don't

I'll close my eyes and then I won't see
The love you do not feel, when you're holding me
Morning will come, and I'll do what's right
Just give me til then, to give up this fight
And I will give up this fight


Te niezapowiedziane emocje, są najmilszym akcentem całego dnia. Takie krótkie chwile, które można chcieć i warto zapamiętać. Takie, o których niemożna nigdy zapomnieć. Ale można się z nich zwierzyć Przyjaciółce czy też nieznajomej osobie. Można im opowiedzieć o wszystkim co nas trapi, o czym w danej chwili myślimy. Jak nam mijają dni. A dzisiejszy dzień miną mi bez większych emocji, ekscesji, epatujących szczęściem oczach. To wszystko nie miało większego znaczenia do czasu, kiedy siedząc w managerskim nie zaczęłam wpisywać daty do kwitku. Grudzień – w zeszłym roku był pełen śniegu, pełen czułych objęć, pełen wszystkiego. Był pełny mnie. Był tylko i wyłącznie mój – moje egoistyczne podejście dało się we znaki wszystkim po kolei, ale żadne nigdy wcześniej nie narzekało na nie, więc i tym razem wybaczyli mi to co zrobiłam. Myślałam, że coś się zmieni, że moje życie nabierze nie wyobrażalnie wielkiego wymiaru, że coś się dla mnie zacznie innego – lepszego, nowego… Ale byłam naiwna, co? Ten wyczyn nauczył mnie jednego, nigdy więcej nie bądź taka, jaką byłaś. Jeśli jeszcze kiedyś przytrafi Ci się coś takiego – nie uciekaj, to przyjemne uczucie spełnienia , które, Ci towarzyszyło było esencją najśmielszych snów. Było, jak wiśnia na torcie. Było NASZYM dopełnieniem. Ale jeśli Ci się to przytrafi raz jeszcze, to TY masz być zdobywana, a nie ktoś kto był równym kompanem w tym co robiliście. Tak, jestem teraz silniejsza. Mądrzejsza, bardziej epatująca szczęściem. Nauczyłam się żyć nie tak, jak powinnam, tylko tak, jak chce. No i nikt nie ma prawa mi powiedzieć, że jestem głupia – infantylna od czasu do czasu tak, ale nie głupia.
Przykro mi kiedyś coś się kończy, a ten ktoś nawet nie daje znaku, że coś się skończyło. Przykro mi, że nie potrafiłeś sam do mnie przyjść i powiedzieć – Ewa, sorry, ale nasza Przyjaźń nie ma już sensu. Skoczyła się wraz z czymś …. ( tu On opowiada mi tragiczną scenę ze swojego życia, mówi, ze połowa jego nie powodzeń to ja, bo… tu wymienia kolejne rzeczy) i bardzo mi przykro, ale rozumiesz. Mówmy sobie cześć, ale poza tym nic więcej. – gdyby przyszedł i mi to powiedział, to co innego. Ale nie zrobił tego, ani wielu innych rzeczy również nie. Trudno.

Chciałabym złożyć dziś komuś życzenia.

To szczególny dzień, jak już wspomniałam,

Dlatego dla mnie taki ważny. Panno G. – dziś jest Twoje święto, a dokładnie rok temu, mężczyzna, któremu wierzyłaś okazał się zwykłym bydlakiem. W zeszłym roku z uśmiechem na twarzy życzyłam Ci wszystkiego najlepszego. Z satysfakcją, że osiągałam coś przez rok, a później wszystko jeszcze raz się dopełniło. Dziś życzę Ci, abyś go kiedyś mocno kopnęła w dupę, tak aby leciał przez całe trójmiasto, albo najlepiej całą Polskę. Życzę Ci, abyś kiedyś trafiła na człowieka, który na Ciebie zasłuży. Który nie będzie takim cynikiem, draniem i bezczelnym pajacem, który nie ma w sobie za krzty emocji. Który będzie równie wspaniałym mężczyzną, jak on, ale będzie prawdomówny i nigdy nie zrani Cię, jak On. Życzę Ci, abyś nigdy nie trafiła na drugą taką mnie, ponieważ czasami sama siebie nie lubię za to, że nigdy w życiu nie miałam wyrzutów sumienia. Życzę Ci uśmiechu na który zasługujesz.

Em – moje uczucia do Ciebie nie zmieniły się, tylko weszło więcej żalu, który nie może czasami wyjść.



Stawiam kropkę . od kilku lat tę samą i zamykam oczy – oddycham.


And I can't make you love me if you don't
You can't make your heart feel something it won't
And here in the dark in these lonely hours
I will lay down my heart and I'll feel the power
But you won't, no, you won't
And I can't make you love me
If you don't.

Ain't no use in you trying
It's no good for me baby without love
All my tears, all these years, everything I believed in
Baby
10/12/2011 20:04:18 [komentarzy 1] Komentuj

Gdy otwieram oczy - jesteś... jesteś Tu.

Kiedyś byłam różą dla twojego serca
Kiedyś byłam różą twoją
Cierniem jestem dziś
Gdy się przyglądasz mi
Nie kobietą
Bóg mi daje
Bóg mi odbiera
Kiedyś różą byłam
Lecz nie jestem teraz

Od czasu do czasu jakbym słyszała nadal
Jak przechodzisz przez mój próg
Miły
Od czasu do czasu choć wiem że nie mam prawa
Bo nie jestem twoja już

Miną wrzesień szelestnie, z hukiem wpadł październik, a my już bach… mamy listopad – to dość nienormalne, co? Chciałabym powiedzieć, że jest niebywale rewelacyjnie, ale nie jest, bo jest zwyczajnie. Jest ot tak, jak możliwie dobrze. Nic szczególnego, prócz unoszącego się zapachu od wczoraj, a właściwie dzisiaj.
Wczoraj przed AgĄ spotkałam mojego najmłodszego brata. Takie dziwne uczucie towarzyszące kiedy rozmawialiśmy, po tak długiej przerwie, było niemożliwie sympatyczne. Nie mówił mi już co powinnam i co będzie dla mnie lepsze, tylko jak ja sadzę z czym sobie poradzę, jak to widzę. Chciałabym, żeby dorósł. Żebym mogła z nim iść na piwo, bez chwili zastanowienia, tylko dlatego, że nie wiem, jaki morał mi strzeli tym razem. Chciałabym uśmiechnąć się do swojego odbicia i pomyśleć o tym, że znowu wszyscy jesteśmy razem.
Zauważyłam ostatnio, że moje życie zatacza dziwne kręgi. Całe jest stworzone od jakiegoś konkretnego pkt A, do dokładnego B. Nic poza ramy danej sprawy. Chciałam ostatnio zapytać specjalistę co o tym, sądzi, ale szybko zmieniłam zdanie. Stwierdziłam, że nie będzie to miało większego sensu, skoro sama to widzę. Numerologiczna 8 tak chyba ma, co.? Jestem niepoprawna gramatycznie i stylistycznie. Moje ostatnie felietony mnie przerażają – nie mogę ich czytać. Wyrzuciłam chyba z pięć. Nie miały większego przesłania, więc uznałam, ze są bezsensu i w ogóle. ;) Kamil mi dziś powiedział, a propo pisania, że co ja mogę napisać wesołego.
Kamil: Co ty możesz wesołego napisać? Nic, autentycznie nic. To do Ciebie nie podobne..
Ja: Proszę? Śmiesz twierdzić, że jestem ponura, szara, bura, bez wyrazu, a wszystko co pisze jest smutne?!
Kamil: Nie. Pomyśl, jak człowiek z długami, do dupy studiami, chujowym światem, ma pisać coś wesołego?
Dzięki Kamil, pomogłeś mi niesamowicie. Nie oczekiwałam z Twojej strony AŻ takiego wsparcia. Ale czego z drugiej strony chciałam spodziewać się od mężczyzny? Nie mogę się ostatnio dogadać z Żelisławą. To okropne, bo chce jej powiedzieć, tak wiele, a nie mogę. Nie jestem w stanie wystukać tych kilku rewelacyjnych zdań, zapewniających fakt, że żyję. Nie mam jakiegoś takiego większego powodu do tego, żeby się za to zabrać. Wydaje mi się to bezsensowne, tym bardziej, że odległość naszych słów kończy się na tematycznym hej i ostentacyjnym cześć. Bezsensu, ale ja już nic na to nie poradzę. Nie będę przepraszać za to, że jestem.
Tak samo, jak nie zamierzam wysłuchiwać tego, ze jestem egoistką. Tak jestem i co z tego? To, ze jem osiem kawałek czekolady w ciągu dnia, jest złem? Bo się nią z nikim nie dziele? Bo może nie chcę. To, że nie chce z czegoś zrezygnować, bo jest dla mnie ważne, również jest złe? Ale mnie to nie obchodzi. Mam swoje miejsce na ziemi, może nie za wielkie i zamierzam się w nim dobrze bawić. Nie sama, ze swoimi dziwactwami i z tymi którzy je akceptują. I tak nadal pijam kakao i słucham muzyki klasycznej kiedy się uczę – bo to lubię.
Cieszę się, że nie zrobiłam wczoraj nic czego mogłabym dziś żałować.

Mamy już 2 cm, nadal rośniemy, czasami przeszkadzamy. Czasami wspólnie płaczemy, ale generalnie nie poddajemy się. Tylko czasami jest ciężko kiedy człowieka boli, a nikt nie może na to poradzić.

Życzę wszystkim udanej nocyJ Radosnych snów i wiernej tęsknoty.
Kocham Cię.

Stawiam kropeczkę      .     i przewracam kolejny rozdział. Czytam.

A na moim dachu gniazdo znów ożyło
Do domu bociany wróciły
A ja śniłam znów że jak one tu
wrócisz miły
Bóg mi daje
Bóg mi odbiera
Kiedyś różą byłam
Lecz nie jestem teraz

Od czasu do czasu jakbym słyszała nadal
Jak przechodzisz przez mój próg
Miły
Od czasu do czasu choć wiem że nie mam prawa
Bo nie jestem twoja już

 


10/11/2011 22:04:19 [komentarzy 1] Komentuj

Arbuzowe zawirowania jesiennych dni.

What goes around, comes back around, hey, my baby
What goes around, comes back around, hey, my baby, I say
What goes around, comes back around, hey, my baby
What goes around, comes back around

There was a time I thought, that you did everything right
No lies, no wrong, boy I, must have been outta my mind
So when I think of the time that I almost loved you
You showed your ass and I, I saw the real you
Thank God you blew it, thank god I dodged a bullet
I'm so over you, so baby good lookin' out.

I wanted you bad, I'm so through with that
Cause honestly you turned out to be the best thing I never had
You turned out to be the best thing I never had
And I'm gon' always be the best thing you never had
Oh yeah, I bet it sucks to be you right now

So sad, you're hurt, boo hoo, oh did you expect me to care
You don't deserve my tears, I guess that's why they ain't there
When I think that there was a time that I almost loved you
You showed your ass and baby yes I saw the real you
Thank God you blew it, thank god I dodged a bullet
I'm so over you, baby good lookin' out.

Ależ ja się zbierałam do napisania notki. Sama nie wierzę, że aż tak długo. Rok akademicki zaczął się w poniedziałek, a ja już czuję, jak opadają mnie siły. Wiem, że nie powinnam narzekać, ale program w tym roku, jest chyba jednak ponad mnie. Jeszcze, żebym nie miała długów, a długów mam od cholery i już myślę, jak spłacić je szybko i bezboleśnie. W sumie mam nawet plan. Ale do momentu aż nie skończę studiów nie zamierzam pchać się w kolejne. Trudno, trzeba żyć skromniej.
Wrzesień minął mi okropnie szybko. Ba! Nawet potrafiłam uśmiechnąć się do nowego mężczyzny, który zawitał do mojego życia. Chociaż na krótko, ale dzięki niemu przestałam się wahać. On nawet nie wie, ile dla mnie zrobił. Tak, jak kiedyś Olek, teraz On, sprawił, że zachciało mi się żyć. Uśmiechać, wstawać rano. W ciągu całego września postawiłam na siebie samą. Tak. Ścięłam włosy – to pierwsze co powinnam zakomunikować. Tak, ścięłam je przez tego Człowieka. Chciałam mu zrobić na złość, bo lubił ich wcześniejszą długość. Potem bardzo dużo pieniędzy wydałam na samą siebie. Obcasy też zaczęłam nosić na przekór jemu – bo on nie lubił kiedy byłam wyższa o kolejne 3 cm. A kiedy poszłam na impreze, na której ( dobrze wiedział, że będę ), bawiłam się tak, jakby go w ogóle tam nie było. Chyba dzięki temu jeszcze żyję. Ufam, że jakoś to jednak pójdzie w dobrą stronę. Łukasz – pomimo, że nie wiesz, że tutaj piszę, pomimo naszego ultra krótkiego bycia razem, dziękuje Ci. Sprawiłeś w ciągu tego miesiąca więcej radości w moim życiu, niż Arek w ciągu trwania trzech sezonów. Jesteś niesamowitym człowiek, jednak ja nie mogę być z kimś kto po pewnym czasie przypomina mi mojego ojca. Nie jestem w stanie Cię zmienić, a nawet nie wiem czy chcę. Boję się, że któregoś dnia w naszym domu mogłaby być taka cisza, jaka panowała bardzo długo u mnie. Dlatego też Cię przepraszam. Ale dziękuje, tak bardzo Ci dziękuję, za to, że jesteś, że się pojawiłeś, że stworzyłeś dla nas kilka niezapomnianych chwil.
Nie miałam w tym roku kampanii wrześniowej. Ale miałam za to praktyki, które na szczęście się skończyły. Nie wiem, czy dałabym radę w kolejnym dniu. Nie wiem, czy nawet bym chciała. Za oknem deszcz, coraz mocniej bije w moje szyby. Znak, że jesień zawitała na dobre. Tylko dlatego słońce wychodzi tylko wtedy kiedy jestem w pracy, kiedy nie mogę iść sobie spokojnie na spacer, żeby trochę powspominać tego, jaka jestem już duża i samodzielna. A kiedyś było prościej, prawda?
Tydzień mi mija, a ja zaczynam odliczać, 7, 6, pięć… za tydzień w piątek mijać będzie kolejna rocznica śmierci ciotki. Pomimo upływu lat czuję chłód ostatniego dnia, kiedy ją widziałam. Czuję te łzy, które padały na zimną posadzkę. Pamiętam miesiąc przed śmiercią, jak kursowałam od Słupska do Kobylnicy. Odwiedziłam ją raz, a dwa razy z nią rozmawiałam. Dwa cholerne razy. Ten ostatni raz:
- Ewunia, ja już nie wrócę, wiesz?
- Wrócisz ciocia, musisz. Musisz mi zrobić gołąbki, musimy się napić kawy. Czekam na Ciebie, ciocia…
I to jej, że nie wróci. To taka niewyobrażalna rana, jaką człowiek ma i której nie da się zatamować.  Ale ja wiem, że ona jest ciągle blisko i wiecznie zwraca mi uwage, wiecznie coś jej się nie podoba i wiecznie się ze mnie śmieje. Tyle dobrego.

Dziękuje Ci Przyjacielu, za to, że dałeś mi te wszystkie chwile. Dziękuję Ci, że nadal ze mną jesteś. Dziękuje Ci za to, że pozwalasz mi być złą i zepsutą. Za to, że w mojej lodówce nie ma jedynie światła również Ci dziękuję.

Kocham Cię Przyjacielu. Kocham.
Szczególe podziękowania należą się też w tym miesiącu Kasi – za wytrwałość, cierpliwość i kłótnie. Kocham Cię;*

Jork - pamiętasz, że jestem?

A DLA JASNOŚCI - A. JUŻ NIGDY W ŻYCIU NIE SPRAWISZ, ŻE POCZUJĘ SIE GORZEJ. JUŻ NIGDY W ŻYCIU NIE BĘDĘ PRZEZ CIEBIE PŁAKAĆ - MOŻESZ SIE WYPCHAĆ.

Stawiam kropeczkę    .   i idę, przesmykam swoje 5 kg za dużo między krople deszczu - może się wchłoną.

I wanted you bad, I'm so through with that
Cause honestly you turned out to be the best thing I never had
I said you turned out to be the best thing I never had
And I'll never be the best thing you never had
Oh baby I bet it sucks to be you right now

I know you want me back
It's time to face the facts that I'm the one that's got away
Lord knows that it will take another place, another time, another world, another life
Thank god I found the good in goodbye

I used to want you so bad, I'm so through with that
Cause honestly you turned out to be the best thing I never had
Oh you turned out to be the best thing I never had
And I will always be the best thing you never had
Oooh best thing you never had

I used to want you so bad, I'm so through with that
Cause honestly you turned out to be the best thing I never had
Oh you turned out to be the best thing I never had
Oooh I will never be the best thing you never had
Oh baby, I bet it sucks to be you right now

What goes around, comes back around
What goes around, comes back around
Bet it sucks to be you right now
What goes around, comes back around
I bet it sucks to be you right now
What goes around, comes back around
I bet it sucks to be you right now


6/10/2011 20:26:27 [komentarzy 1] Komentuj

Bo widzisz... ja też ułożyłam sobie życie! ;)

Możesz zatkać uszy, nie będą ci teraz potrzebne.

Nie oczekuje wiele - po prostu bądź
Nie musisz mieć nogi - po prostu bądź
Nie musisz mieć oka - po prostu bądź
Po prostu bądź przy mnie i trzym mnie za rękę, albo za co tam chcesz.

Nigdy nie zapomnę tego jak zmysłowo poruszasz uszami.
Kochanie, wiesz, że nie oddałbym za nic chwil spędzonych razem w Tesco,
bo wiesz to jest to, co sprawiło, że dwoje się zeszło jak orzeł z reszką.
Lecz jest coś, co dziś mnie zniechęca z leksza.
Rybeczko, Płaszczko, ponoć znów psychotropy wpieprzasz.
W efekcie prowadzisz zażarte spory ze sztućcami, nie?
Sypiasz w lodówce i głosowałaś na SLD.
Lecz chcę pamiętać Cię taką jak w roku poprzednim.
Bez Ciebie schnę jak mokry chomik na patelni.
Tak długo szukałem słów, aby wyrazić ten ból:
kocham Cię tak, że ja pierdole kurwa i chuj!

Wieczór, noc w sumie. Praktycznie to ja już nie wiem, czy dla mnie to noc, czy to już dzień.  W nocy nie sypiam, tzn. sypiam, ale chyba nie tak, jakbym chciała. Za dnia śpię. Jak zabita, jakby mnie kto dał tabletkę nasenna, żebym wstała dopiero coś koło 11, tylko, żeby się zwlec na praktyki.  A i na nie potrafię się spóźnić. Chciałam iść zrobić wyniki. Tak, tylko, że wyniki robi się rano, a nie w południe.
Pani z praktyk, tak swoją drogą, pochwaliła nas ostatnio. W ogóle powiedziała, że ona dla nas już ma ocenę, i chciałaby, abyśmy uczęszczały jeszcze do poradni. W sumie, czemu nie. Tylko mnie to nie interesuje. Nic, a nic. Dziś mnie pytała o to, dlaczego podjęłam się pracy, tego, że rezygnuje ze wszystkich najlepszych weekendów i tych rodzinnych niedziel. Jakby nie mogła zrozumieć, że ja nie mam rodzinnych niedziel. Tak, a potem zaczęła temat ojca. Zaczęła się wypytywać – po co? Dlaczego, na co, i w jakim celu też. Później, chyba chciała ze mną przeprowadzić terapię, którą szybko ucięłam, bo ja jej nie potrzebuję. Radze sobie od dwudziestu jeden lat i jest mi praktycznie zajebiście.  Poza tym przed praktykami poszłam do jubilera. Nie mogłam się zebrać w sobie od momentu oddania pierścionka jemu i postanowiłam kupić swój własny. Tak żeby zalakował dziurę po tym nędznym czasie zakochania, który mi wreszcie minął! Takkk!!! Dziękuje!! Wolność i swoboda zrobiły wielki kom bak!  I poszłam na zakupy, co kompletnie odbiega od tego, co robię zazwyczaj. Ale nie – powiedziałam sobie. Nie. Teraz to Ty jesteś kobietą prawie sukcesu, trzeba zadbać o szafę, żebyś później nie narzekała na brak czegokolwiek, jak już skończą Ci się pieniądze i będziesz w jeszcze większych długach niż teraz. Nie mam ostatnio weny. Nie mam jej. Mogę napisać, felieton, mogę napisać krótką notatkę np. tak jak dziś. Mogę napisać zwolnienie ze szkoły, ale nie mogę napisać piętnastu stron książki. Nie jestem w stanie. NIE POTRAFIĘ. Wkurzam się, no wkurzam się na samą siebie, że jestem tak głupia. Mój mózg chyba się skurczył. Albo nie wiem, piosenki mam przestarzałe. Pościągałam Bajm, Sare Connor, Edytę Bartosiewicz, nawet Ostrego… nic. Zero. Jak nie napisze 300 stron do 12- go lutego, to mogę zrobić baj baj empikowi. Sobie, zresztą też.  EWA – ogarnij się.
Do teatru tez Panna Ewa miała iść jutro, ale jutro to ona będzie w gościach. Moja mała Olcia zrobiła rewolucję w przedszkolu. Nie, nie rewolucję, zrobiła czystą rozróbę. Jestem z niej dumna, naprawdę. Moja krew.

Przyjacielu – widzisz, mam takie wrażenie, że jestem hmm.. że znowu zostawiłeś mnie na pastwę losu. Rzuciłeś na głęboką wodę, a dobrze wiesz, że nie lubię tracić gruntu pod nogami. Ty mi chociaż strzel piorunem z nieba, bo jak Boga kocham, nie wiem co robić. Nie wiem.


Stawiam kropeczkę     .     i przewracam kartkę o stronę dalej. Milczę, tym razem milczę.

I wiecie co? Jestem szczęśliwa. Jestem zajebiście szczęśliwa.

Nie oczekuje wiele - po prostu bądź
Nie musisz mieć pleców - po prostu bądź
Nie musisz mieć barków - po prostu bądź
Po prostu bądź przy mnie i trzym mnie za rękę.

No wiem, że nie przyjdziesz z tatą, a za wami hydraulik,
więc nie musisz mieć trzustki - po prostu bądź
Nie musisz mieć zwieracza - po prostu bądź
Po prostu bądź przy mnie i trzym mnie za rękę, jeśli w ogóle masz czym...


9/09/2011 00:09:16 [komentarzy 0] Komentuj

,,... i Ty na pewno o mnie myślisz..., myślisz o mnie? "

Anytime you feel like you just can’t hold on
Just hold on to my love and I’ll help you be
strong
But you’re so afraid to lose, and baby I can’t
reach your heart
I can’t face this world that’s keeping us apart
When I can be the one to show you



Everything you missed before
Just hold on now, cause I can be the one to give
you more
Let you know

Chorus
Anytime you need love baby I’m on your side (hey)
Just let me be the one I can make it alright (I
can make it alright)
Anytime you need love baby you're in my heart
I can make it alright

 

Kakao – prawdopodobnie najlepszy lek na wszystko. Prawdopodobnie jeden z lepszych. Na pewno – skuteczny. Dlaczego pisanie notek zawsze zaczynam nocą? Dlaczego się pytam. Czyżby kakao również najskuteczniej smakowało nocą?
W moim życiu panuje aktualnie rewolucja.
Oddałam pierścionek – oddałam już go na zawsze. Boże, jak mnie boli to co zrobiłam. Położyć go obok znanego mi dobrze portfela, tylko po to, aby nie patrzeć na żywą reakcje. Czułam na początku ulgę – TAK! Wreszcie 10 kg mniej. Dwa dni później żałowałam, że kiedykolwiek go przyjęłam, założyłam, a później oddałam. Ale mój Boże, jak miałam mieć coś co tylko mi wiecznie przeszkadza. Co wiecznie przez to wraca do mnie, jak bumerang. Oddałam go, poczułam się lepiej, odetchnęłam. W każdym razie – wytrwałam. W pokoju również panuje rewolucja. Moje meble przestały mieć miejsce stałe. Teraz zastępuje ich nie równość w układach, sinusoidalnie są ustawione. Książek ful, licencjat w dupie. A moją głowę następują myśli o dziekance. Albo łapać chwilę, albo jakoś to pogodzić wszystko. Dziś podjęłam decyzje. Zapadła. 12 luty – to będzie miało dla mnie od dziś znaczenie. Emocje się toczą. Niczym wulkan, gromadzą się pod powierzchnią tafli spokojnego morza i nagle buuuuuuuuum! Wszystko wyłazi na wierzch.
Sierpień mija mi niezapomnianym pięknem padającego od wieczności deszczu. Dzieci chodzą z czerwonymi parasolkami, stąpając bezdźwięcznie po kałużach, a my dorośli patrzymy na to z czułością, czasami, ze złością. Ja też bym  tak chciała. Złapać te czerwoną parasolkę i pofrunąć wysoko, gdzieś dalej niż dotychczas. Myslałam ostatnio, że zapomniałam jak to jest się uśmiechać. Że mnie już omijają rzeczu, które dają mi radość. Że jestem już skazna na zgryźliwość, upierdliwość, na bycie taka zgorzkniałą mną. Ale widocznie  daną mi znowu szanse! Tak cieszmy się tym małym szczęściem. Kto wie ile potrawa nim znowu wróci.
Sierpień kończy się, aż boli. A dla mnie zaczyna się nowy czas.
Podziękowania należą się Tobie – za to, że nie jesteś w stanie o mnie zapomnieć. Wiarą napełniasz moje serce, a ja jesteś szczęśliwa. Po prostu szczęśliwa.


Stawiam kropeczkę    .     i przewracam kartkę kalendarza na drugą stronę – wrzesień. Tego roku będzie wyjątkowo pachniał jarzębiną.

I look into your eyes, and I feel it coming
through
And I can’t help but want you more than I want to
So baby take all of your fears, and cast them all
on me
'Cause all I ever wanted is just to make you see
That I could be the one to give you
All that you’ve been searching for
Just hold on to my love, and baby let me give you
more
You know, anytime

Anytime you need love baby I’m on your side (I'm
on your side)
Just let me be the one I can make it alright (I
can make it alright)
Anytime you need love baby you're in my heart
I can make it alright

And now there’s no way out
And I can’t help the way I feel
'Cause baby you’re the fire and I’ll be waiting
right here
You know my love is real, baby
Yeah yeah yeah

 


31/08/2011 14:52:38 [komentarzy 0] Komentuj

Jeśli umyka nam wiara i miłość, to zawsze pozostaje nadzieja.

Na złość
znów otrzepię się z kurzu i ruszę do przodu
na złość
wzlecę w górę wysoko jak feniks z popiołów

Choć ciągle kłamałeś to ja wierzyć chcę
choć serce złamałeś
wciąż miłość w nim jest
jeśli ciebie kochałam pokocham znów kogoś
nawet jeżeli rundę przegrałam to
mogę walkę wygrać z tobą

na złość
tobie z upadku podniosę się znowu
na złość
znów otrzepię się z kurzu i ruszę do przodu
na złość
wzlecę w górę wysoko jak feniks z popiołów

Do napisania tej notki zachęciła mnie M. Domagalik ( z wiadomych przyczyn nie zamierzam umieszczać jej imienia), paczka chipsów oraz samotnie spędzony dzień, w pokoju który wysprzątałam, jak na Boże Narodzenie, czy tam Wigilie. Jak kto woli. Postanowiłam zrobić sobie rachunek sumienia.Zabrałam się dzisiaj za książkę ,, 188 dni i nocy” część pierwszą naturalnie, gdzie następuję wymiana korespondencji pomiędzy ukochanym mi J.L. Wiśniewskim i M. Domagalik. Myślałam, że mówić o uczuciach Leon potrafi wyłącznie w książce ,, SwS”, ale jednak tak bardzo się zawiodłam na swojej intuicji. Dla jednych może być to banałem, czymś w rodzaju braku ee… poszanowania( ?!). Dla jednych pisanie w takich sposób odstrasza, no bo skąd wiedzieć o czym oni mówią, skoro piszą tak, a nie inaczej. A właśnie, skąd? I książki podobno czytają mądrzy ludzie. Ta mądrość ludzka czasami mnie przeraża. Dla mnie odkrywanie Kobiety w taki sposób jest jednym w większych hołdów, jakie sam mógł dla nas, Kobiet , złożyć. Powinniśmy uwiecznić uczucia na zdjęciach, może wtedy częściej byśmy o nich pamiętali?
Przechodzę ostatnio ( tydzień) okres doła. Mam takiego mega doła, że zastanawiam się, jak sobie z nim poradzić. Krzyczę w pracy nie potrzebnie. Używam za wielkiej ilości słów, albo mówię zbyt cicho przez co później są nieporozumienia. Nie mogę sobie znaleźć miejsca. Sypiam do 11, 12… dziś prawie 14 była, jak wstałam. Ale miałam prawo dziś TYLE spać. Cały nie przespany tydzień odsypiałam. Jedyną wiadomością, pozytywną ale na niezłej adrenalinie dostałam wczoraj w nocy odnośnie szkoły. Że w poniedziałek będzie dostępna lista osób zakwalifikowanych do szkoły… Myślałam, ze zejdę na zawał, jak zobaczyłam list od nich.. Otwierałam go z zamkniętymi oczami. Z pięściami wbitymi wręcz w klawiaturę. Miałam nadzieję, że napiszą, że już.. a oni do mnie, że w poniedziałek. PONIEDZIAŁEK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jezu… ja do poniedziałku nic, prócz niezdrowych i tuczących chipsów nie zjem z tych nerwów…;/
Mój rachunek sumienia wygląda tak:
Przez ostatni rok zepsułam się na tyle, że już chyba bardziej nie będzie to możliwe, chociaż być może.. kto to wie. Jak to mówią, komu w drogę temu trampki, czy coś.Zepsułam się na tyle, że przestałam chodzić do Kościoła, a raczej na msze kościelną, która bardziej zaczęła mnie nudzić, niż napełniać wszystkimi dobrodziejstwami. Z tak wieloma rzeczami się nie zgadzałam.. Co nie równa się z tym, że przestałam wierzyć z Boga. W Niego wierzę w każdej sekundzie mojego marnego żywota. Lubię się iść i spotkać z Nim, ale wyłącznie w sytuacji, ja i On, a nie reszta świata z Nami. Łatwiej mi się skupić na rozmowie wtedy. I proszę się nie śmiać. Tak zostałam wychowana. Z Bogiem również się rozmawia, kropka.Zdrady, nie zdrady, chore układy, związki na i od odległości. Telefoniczne pogotowia ratunkowe, dużo alkoholu, dużo imprez ( dobra to pominiemy – alkohol i imprezy- mam prawo! ) dużo lenistwa, jak na mnie i wyłącznie 70% własnych możliwości. Więc Ewa postanowiła być Szwajcarią i zostać neutralna. Odbiło jej się za dwoje! ;) Myślała, że będzie lepsza, zauważalna, a stała się bardziej oschła i bardziej szczera – czyli do dupy..;/ Polegało to również na tym, że ludzkie zdanie coraz częściej miałam i mam w dupie. Co nie równa się z tym, że obrosłam w piórka! Bo nie obrosłam. Staram się tylko żyć po swojemu, a nie jak komu będzie wygodnie. Przepraszam równocześnie tych, którzy wierzyli naiwnie, że się zmienie, a tu taka głupia niespodzianka. Nawet na zaproszenia przetsałam odpowiadać, a w telefonie, gdzie kiedyś można było usłyszeć ,, CZEŚĆ tu Ewa, jestem na Hawajach…” Słychać suche ,, Cześć, tu Ewa! Tak, ja też mam wakacje i TAK ja też OD-Po-Czy-WAM! ….” . A najlepsza z tego wszystkiego była kąpiel w nocy w Bałtyku, który zawsze przerażał mnie, wtedy był dla mnie ostatkiem i najlepszym lekarstwem, na całodniowy ból emocji. Reasumując postanowiłam, że .. od września – będę chodzić na msze i więcej rozmawiać z Nim – bądź co bądź nigdy mnie nie zawiódł. Znajdę sobie druga robotę.. Zacznę wreszcie widzieć świat poza McDonaldem, który bardziej męczy mnie, niż pozwala na odchuchawienie się z problemów. Alkohol i imprezy zostają.
Czy emocje mogą boleć?
Ostatni dzień lipca… Ostatni.. Sierpień, pomimo braku poprawek zapowiada się mega pracująco. Musze pobiegać po bankach, w ramach kredytu. Muszę lecieć do biblioteki i wziąć się za licencjat, bo mnie Słowikowa prześwięci. Muszę się wziąć za praktyki, bo mnie Katrina zabije, jak tak dalej pójdzie. Co jeszcze muszę, a nie mogę…?! Pieprzyć to.., jakoś to będzie.
Pomimo wszystkiego Ty jesteś dla mnie ważny. W nosie mam to, że zostawiamy siebie wzajemnie na długie miesiące, tygodnie i miliony sekund. Mam gdzieś fakt, że czasami działasz mi na nerwy, a ja działam na Twoje. Mam też w nosie to co mówią inni. Jesteś – to mi wystarcza.
Pamiętaj Mamo, masz czworo dzieci, nie jedno. CAŁE CZWORO i to, które niegdyś nie potrzebowało pomocy, teraz potrzebuje jej za dwoje. TO czwarte, to które najmniej zawsze mówi. Dokładnie to.
Jeszcze jesteś, a ja już tęsknie, przy okazji tracąc co lepsze chwile z Tobą. Nie wiem, jak to będzie. Nie wiem, jak zacznę wrzesień. Ale wiem, ze to będzie najgorszy z dotychczasowych. Najbardziej śmieszą mnie sytuacje, gdzie Ty i ja wiemy co było i dlaczego nie mamy granic między sobą, a oni wszyscy stoją i cieszą się z zupełnie innej rzeczy. Tego się nie da przepisać. Zostało tak jeszcze wiele iskier, słabych, ale iskier. Kochać to za mało.

Stawiam kropeczkę . i przewracam wszystko do góry nogami, a kartkę niszczę. Chcę zapomnieć.
Zapomnieć.

Choć tak się starałeś to obcy mi gniew
choć o zemście myślałeś
ja mścić nie chcę się nie nie
znowu z prochu powstałam by zacząć na nowo
nawet jeżeli bitwę przegrałam to
mogę wojnę wygrać z tobą

na złość
tobie z upadku podniosę się znowu
na złość
znów otrzepię się z kurzu i ruszę do przodu
na złość
wzlecę w górę wysoko jak feniks z popiołów
a stamtąd już z uśmiechem pomacham ci


31/07/2011 01:53:47 [komentarzy 0] Komentuj